W piątkowy poranek wznowił trzydniowe posiedzenie. W jego trakcie posłowie na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego powołali Macieja Berka. Wcześniej w bardzo nieprzychylny sposób o jego kandydaturze wypowiedział się Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta. Tuż po nim na sejmową mównicę wszedł Władysław Kosiniak-Kamysz, który ostro odpowiedział szefowi kancelarii prezydenta.
„Zacznę od oceny sytuacji, która miała miejsce przed chwilą, bo ona jest bez precedensu jednak w tej izbie” – rozpoczął szef MON. „Przedstawiciel prezydenta, w momencie, kiedy to nie prezydent wybiera sędziów TK, próbuje wpłynąć na suwerena, przedstawicieli narodu, i zabiera głos w tej izbie, żeby zablokować demokratyczny wybór sędziego TK.[…] Żaden przedstawiciel Prezydenta Rzeczpospolitej w historii nie posuwał się do takich zachowań, żeby wpływać na tego suwerena, na którego się pan przed chwilą powoływał” – powiedział ostro nt. wcześniejszego wystąpienia Boguckiego.
W trakcie przemówienia Władysława Kosiniaka-Kamysza wiele osób zwróciło uwagę na zachowanie Dominiki Chorosińskiej z PiS, która zaczęła wydawać z siebie dziwne dźwięki, przypominające szczekanie. Uchwycili to m.in. posłowie innych ugrupowań, którzy opublikowali nagrania z tego w mediach społecznościowych. Do całej sytuacji odniósł się już sam wicepremier. „To jest trudne odnieść się do szczekania pani poseł, bo ona odniosła się sama do siebie, wystawiając sobie świadectwo” – powiedział Kosiniak-Kamysz. Następnie dodał, że zauważył, że w polityce „dochodzi do zezwierzęcenia emocji”.