We wtorek w Sejmie przemawiał Przemysław Czarnek, który w marcu został wskazany przez Jarosław Kaczyńskiego jako kandydat PiS na premiera. Z jego ust posypały się ostre słowa na temat rządu Donalda Tuska po tym, jak podpisano umowę pożyczkową w ramach obronnego programu SAFE. Wystąpienie Czarnka w kąśliwy sposób skwitował marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.
Czarnek swoje wystąpienie rozpoczął od skomentowania słów minister zdrowia. „Rozszyfrujmy jednak, o co chodziło pani Sobierańskiej-Grendzie, kiedy mówiła: „ja myślę, że już jest lepiej”. Obraz Polski dzisiaj to rzecz nieciekawa. W służbie zdrowia prywatyzacja galopuje, pacjenci muszą się leczyć i badać za swoje pieniądze. W spółkach Skarbu Państwa mamy szorowanie po dnie. 5,5 mld zł straty Orlenu za IV kwartał, 3,4 mld zł straty JSW, 4,2 mld zł Grupy Azoty” – grzmiał. To po tym przeszedł do tematu SAFE.
„Generalnie wszystko się wali, ale pani Sobierańska-Grenda mówi: „ja myślę, że jest już lepiej”. Więc rozszyfrujmy, o co chodzi. Otóż chodzi o to, że wypchnięto pana Kosiniaka-Kamysza, pana Domańskiego, żeby podpisali tę nielegalną niemiecką pożyczkę i dostali trochę zastrzyku, oddechu, żeby ratować płynność państwa polskiego. I mówią: „ja myślę, że jest już lepiej”. To jest nielegalne, panie premierze, to jest nielegalne” – mówił, spoglądając przy tym w kierunku Kosiniaka-Kamysza. Show Czarnkowi skradła riposta marszałka Czarzastego. „Panie pośle, jak pan wymieniał firmy, zapomniał pan o upadającej firmie Zoondacrypto. Nie wiem dlaczego” – zareagował uszczypliwie.